Wiktoria Szafarczyk - Felix, Net i Nika oraz zapomniana przygoda

Dlaczego pierwsze miejsce dla tego właśnie opowiadania? Niech pomyślę... Może, że jest najlepsze? Historia spójna i poprowadzona sprawnie, bohaterowie przypominają swoje pierwowzory książkowe. Opowiadanie jest też zaskakujące. Pomysł przewodni wprawdzie wiele razy w literaturze się pojawiał, ale kto by się spodziewał, że pojawi się i tu? A poza tym, to jest po prostu fajnie napisany szorcik. /Rafał Kosik/

— Trzy… czte… ry! — powiedziała Nika, zanim ją oraz Felixa i Neta dosięgły iskry Pierścienia.
— No to jesteśmy w kolejnym świecie równoległym. Chciałbym, żeby był podobny do Świata Zero — rzekł Felix, po przejściu przez Pierścień.
Bez większych problemów udało im się opuścić Instytut Badań Nadzwyczajnych. Kiedy znaleźli się poza jego terenem, udali się na najbliższy przystanek autobusowy. Do przyjazdu autobusu mieli jeszcze dziesięć minut. Obok trójki przyjaciół na przystanku czekała jeszcze grupa nastolatków. Zawzięcie dyskutowali o czymś, co jakiś czas spoglądając w kierunku Felixa, Neta i Niki. Ich rozmowa stawała się coraz głośniejsza. Można było z niej zrozumieć często pojawiające się sformułowania: „to na pewno oni”, „to niemożliwe”, „to są oni”, „to musi być pomyłka”.
Gdy przyjechał autobus, przyjaciele weszli do środka i zajęli miejsca z tyłu. Oprócz nich w autobusie były tylko dwie dziewczyny i kierowca. Zachowanie dziewczyn nie było typowe dla osób podróżujących publicznymi środkami transportu. Prawie cały czas chichotały albo mówiły sobie coś na ucho, zerkając przy tym na Felixa, Neta i Nikę. Wreszcie jedna z nich wyjęła telefon i zrobiła osłupiałym przyjaciołom zdjęcie.
— Czy nasze ubrania są aż tak niecodzienne w tym świecie, że ludzie zwracają na nie uwagę? Czy z nimi coś nie tak? — Nika wymownie zerknęła na dziewczyny.
— Nie mam pojęcia — odparł Felix.
— A dokąd właściwie jedziemy? — zapytał Net.
— Mam przeczucie, że powinniśmy pojechać do twojego domu — powiedziała Nika.
Kilkanaście przystanków później przyjaciele opuścili autobus i skierowali się w stronę domu Neta. Gdy dotarli na miejsce, okazało się, że na terenie gdzie powinien stać dwudziestopiętrowy apartamentowiec, znajduje się o wiele niższy i mniej nowoczesny budynek. Przy wejściu znaleźli tabliczkę z nazwiskami lokatorów, dzięki której dowiedzieli się, że na najwyższym piętrze znajduje się mieszkanie państwa Bieleckich. Przy nazwiskach umieszczone były przyciski domofonu. Przyjaciele wcisnęli guzik i mama Neta otworzyła im drzwi wejściowe. Wewnątrz nie zaprojektowano portierni, a więc nie było i pana Janusza. Na wyższe piętra prowadziły schody, nie było windy. Gdy znaleźli się wewnątrz mieszkania, okazało się, że ono także jest mniej nowoczesne oraz mniejsze niż w Świecie Zero.
— Cześć, mamo! — przywitał się Net.
— O! Widzę, że masz nowych przyjaciół — powiedziała mama.
— Nie, znamy się od… aaa, tak, to moi nowi przyjaciele Nika i Felix. — I szybko weszli do pokoju Neta.
— Mam przeczucie, że nasi alterbliźniacy zostawili dla nas ukrytą wiadomość — oświadczyła Nika, gdy już znaleźli się w jego pokoju.
— Tylko gdzie ją schowali? — zapytał Felix. — Musimy myśleć tak jak oni. To znaczy tak jak my jako swoi alterbliźniacy.
— Stary, coś ci się poplątało — skwitował Net.
— Gdzie wiadomość byłaby najbezpieczniej schowana? — Felix nie zwrócił uwagi na komentarz przyjaciela.
— Mówi się, że najciemniej zawsze pod latarnią — zauważyła Nika.
— Fakt. Musimy odnaleźć miejsce, w którym nikt się nie spodziewa pożytecznej informacji, miejsce nam dobrze znane, ale omijane przy szukaniu — powiedział Felix.
— Mam! — głośny krzyk Neta przerwał chwilową ciszę. — Wiem, o co chodzi! To proste – KOSZ. Zwyczajny kosz na śmieci.
— Mamy grzebać w koszu…? — Nika zmarszczyła nosek.
— Oczywiście — dobitnie stwierdził Net. — Ale tym komputerowym — dodał, po czym zabrał się do włączania komputera.
— Cześć, Manfred! — pozdrowieniu Neta zawtórowała cisza. — Manfred? Jesteś tam? — Net zaczął energicznie klikać w klawiaturę komputera. — Nie ma go! W tym świecie nie stworzyłem Manfreda! — pożalił się i znów zaczął klikać. — Sprawdziłem w internecie, że tu w ogóle nie istnieją samouczące się sztuczne inteligencje.
— Zdaje się, że tutaj nauka jest trochę zacofana — stwierdził Felix.
— A co z wiadomością od alterbliźniaków? — spytała Nika.
— Chwila — powiedział Net. — Patrzcie, jest!
„Do FNiN
Udało nam się dowiedzieć, że w tym świecie FNiN nie znają się. Nika mieszka w domu dziecka. Felix i Net chodzą do różnych szkół.
FNiN
P.S. Wam też niektórzy ludzie się przyglądają?”.
— Nie podoba mi się ten świat równoległy — stwierdziła Nika.
— Nie tylko tobie. Wracajmy — powiedział Net. — Mamo, wychodzimy! — krzyknął, gdy wyszli z pokoju.
— Tylko wróć na obiad! — rzekła mama Neta.
Przyjaciele wyszli z domu. Postanowili pójść na przystanek inną drogą. Mieli zamiar wrócić do Instytutu i teleportować się do innego świata równoległego. Może uda się wrócić do Świata Zero?
Kiedy przechodzili koło księgarni, Nika, tknięta przeczuciem, odwróciła głowę w stronę witryny.
— Patrzcie w prawo! — zawołała.
— Ja pierpraszam! — wymsknęło się Netowi.
Za szybą księgarni, wśród wielu innych książek, było widać równiutko poukładane tomy, których tytuły rozpoczynały się od słów „Felix, Net i Nika”.
— Czyżby ktoś napisał o NAS książkę, a nawet książki? — spytał Felix, nie oczekując odpowiedzi.
— Wejdźmy do środka — zaproponowała Nika.
Przyjaciele weszli do księgarni i odnaleźli półkę, na której leżały interesujące ich książki. Nika wzięła do ręki tom Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa i otworzyła na przypadkowej stronie.
— Tutaj jest na przykład fragment, jak na wakacjach letnich nad morzem kasujemy SMS-a od mamy Felixa. To naprawdę książka o nas!
— Chcecie powiedzieć, że w tych książkach jest opisane całe nasze życie?! — zapytał Net.
— Wydaje mi się, że tylko gimnazjum. Wcześniej się nie znaliśmy — zauważył Felix.
— Już wiem, dlaczego czułam się kiedyś jak bohaterka książki — powiedziała Nika.
— Przynajmniej dowiedzieliśmy się, czemu ludzie się nam przyglądają. Znają nas z książki! Nasz wygląd idealnie pasuje do rysunku na okładce i pewnie opisu w książce — rzekł Felix.
— Autor – Kosik. „Kosik” skądś znam to nazwisko — zastanowił się Net. — Nie mogę sobie przypomnieć skąd.
— Wyobraźcie sobie, ilu ludzi zna nasze tajemnice. Na przykład pół miliona osób wie, że Nika nie ma rodziców — zauważył Felix.
— To był mój największy sekret!
— Nie martw się, w Świecie Zero nadal nim jest — pocieszył ją Felix.
— Już wiem! — wybuchnął nagle Net. — Kosik zaprojektował mój dom w Świecie Zero!
— To znaczy, że w naszym świecie Rafał Kosik jest architektem. A jego alterbliźniak tutaj został pisarzem i napisał o nas książkę — wyjaśnił Felix.
— Dlatego w tym świecie dom Neta inaczej wygląda, bo zaprojektował go ktoś inny — powiedziała Nika.
Rozmowę przerwała im dziewczyna, która podeszła do nich. W ręce trzymała ulotki. Każdemu wręczyła po jednej.
— Serdecznie zapraszam na spotkanie z Rafałem Kosikiem i z odtwórcami głównych ról w filmie. Już za pół godziny — wydukała.
— Jakim filmie? — zapytał Net, kiedy dziewczyna poszła.
— Spójrz na ulotkę — poleciła Nika.
— „Spotkanie promujące film pt. Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa” — przeczytał Net. — Ja pierdykam. Jeszcze film o nas nakręcili. Ale jesteśmy sławni!
— Lepiej wracajmy już do Pierścienia. Za chwilę zbiorą się tutaj fani FNiN. Zbyt dużo osób będzie zwracać na nas uwagę.
— Możemy udawać swoich fanów — zaproponował Net.
— Felix ma rację, wracajmy — zgodziła się Nika.
— Zaczekajcie, mam pewien pomysł! — uśmiechnął się Net.
 

***

Spotkanie właśnie się skończyło. Fani FNiN z książkami podpisanymi przez autora rozchodzili się w swoje strony. Rafał Kosik zadowolony z tego, że było to już ostatnie spotkanie promujące film i będzie miał więcej czasu na pisanie kolejnej książki, marzył o powrocie do domu. Chciał już wychodzić, ale nagle na biurku, przy którym siedział podczas spotkania, spostrzegł niewielką karteczkę. Wziął ją do ręki i przeczytał napisaną na niej wiadomość:
„Drogi Panie Rafale!
Chcieliśmy Pana poinformować, że MY: Felix, Net i Nika naprawdę istniejemy, lecz żyjemy w innym, równoległym świecie. Proszę zwrócić uwagę na to, że nie każdy pisarz może odkryć prawdę o bohaterach swoich książek.
FNiN”.
— Nieprawdopodobne! — wykrzyknął Rafał Kosik. — Felix, Net i Nika zostawili mi wiadomość!
 I to dokładnie taką samą, jaką dostałem od nich w mojej nowej książce!, pomyślał.