Wyjazd integracyjny (aktualizacja: 28. 08. 2012. - godz. 17:20)

Rozpoczęliśmy już rok szkolny...

Kolejna klasa pierwsza gimnazjum wyjechała na swój obóz integracyjny. 23 sierpnia dwudziestoosobowa grupa pod opieką p. Katarzyny Kuterasińskiej i o. Adama Langhammera udała się do Ustronia, by w ośrodku przy parafii pw. Św. Klemensa, papieża i męczennika, poznawać siebie i odkrywać, co może ich czekać przez najbliższe trzy lata. Zajęcia formacyjne, integracyjne i rekreacyjne w pięknym otoczeniu i przy równie pięknej pogodzie pozwalają na spokojne przygotowanie się do nowego roku szkolnego, który jest tuż, tuż… Wyjazd potrwa do 28 sierpnia.

WYJAZD INTEGRACYJNY - DZIEŃ PO DNIU

Dzień Pierwszy - przyjazd, rozlokowanie się w pokojach... Rutyna. Ale później, w trakcie zabaw integracyjnych, każdy mógł poznać imiona pozostałych oraz co nieco się o nich dowiedzieć. Uczniowie zostali podzieleni na cztery grupy zadaniowe, które przez cały wyjazd będą ze sobą rywalizować. Wieczorem konkurs wiedzy. Dzień zakończyliśmy modlitwą.

Dzień Drugi - od wczesnego rana, po modlitwie i śniadaniu, praca: zajęcia formacyjne, godzina z wychowawcą klasy, obiad, a po południu uroki rzeki Wisły, która była najlepszym remedium na panującą temperaturę. Po powrocie Eucharystia sprawowana m. in. w intencji dziewczyny z Ustronia, Sylwii, która wróciła z misyjnego wolontariatu w Peru i krótko opowiedziała o swoich przeżyciach. Wieczorem prezentacja zadań wykonywanych po południu - niekonwencjonalne interpretacje klasycznych bajek. Później kolejne zabawy integracyjne i zakończyliśmy dzień modlitwą wieczorną. ZDJĘCIA Z DNIA DRUGIEGO - TUTAJ.

Dzień Trzeci - do południa program taki sam, jak wczoraj. Po południu dłuższy, ale lekki spacer po dzielnicy Ustronia nazywanej Zawodziem. Spacer okazał się dla niektórych wyczerpujący, choć warto nadmienić, że dołączyła się do nas 80-letnia staruszka-kuracjuszka, która bez większych problemów dotrzymywała nam tempa... A wieczorem prezentacja kolejnych prac w grupach - tym razem pracowała wyobraźnia, gdyż trzeba było przedstawić wymyślone cywilizacje i ich zwyczaje. Trzeba przyznać, że wszyscy wykazali się niezwykłą inwencją. Kolejnym zadaniem było zbudowanie z otrzymanych materiałów biurowych "statku transportowego", który pozwoliłby bezpiecznie upuścić z wysokości 2 metrów jajko - tu potrzebna była znajomość praw fizyki i zdolności techniczne. Zadanie pomyślnie wykonały trzy drużyny. Dzień zakończyliśmy - oczywiście - modlitwą. ZDJĘCIA Z DNIA TRZECIEGO - TUTAJ.

Dzień Czwarty – niedziela – rozpoczął się jak każdy: pobudką, modlitwą i śniadaniem. Później uroczysta Eucharystia i kolejne zajęcia formacyjne. Znalazł się także czas na próbę programu na rozpoczęcie nowego roku szkolnego, który zaprezentuje klasa 1 gimnazjum. Po poobiednim odpoczynku, mimo niepewnej pogody, nieco dłuższy niż wczoraj spacer. Po powrocie znów trzeba było się wykazać znajomością praw fizyki oraz odkryć w sobie inżynierskie powołanie, gdyż należało wybudować z papieru i taśmy klejącej most, który miał utrzymać przez 60 sekund litrową butelkę coli. Trzem drużynom, mimo różnych koncepcji inżynierskich, zadanie udało się wykonać – znać, że rosną nam nowe pokolenia budowniczych. Wieczorem miał miejsce „turniej wsi”, w którym trzeba było zaprezentować różnorodne umiejętności. Było wiele emocji… Nadmienić należy, że oprócz tego wszystkie grupy pracowały nad zadaniem specjalnym, którego rozwiązanie przedstawią ostatniego wieczoru – stąd między innymi natarczywe nagabywanie rodziców pytaniem o miejsce urodzenia Ojca Dyrektora czy liczenie kostek brukowych na dziedzińcu kościoła… Cóż… Jest co robić. I tytułem wyjaśnienia (bo ktoś oglądający zdjęcia może się o to zapytać), dlaczego ten biedny chłopiec musi nosić dziewczynę na barana. Odpowiadam: to konsekwencja przegranego zakładu. A dzień zakończyliśmy modlitwą. ZDJĘCIA Z DNIA CZWARTEGO - TUTAJ.

Dzień Piąty – nie mniej intensywny niż pozostałe. Do obiadu parowały mózgi podczas zajęć formacyjnych i wychowawczych. Ich parowanie zwiększała krążąca nad wszystkimi od wczoraj konieczność rozwiązania zadania specjalnego, które wymagało przeooogromnej inwencji i kreatywności. A zegar tykał nieubłaganie… Wieczór się zbliżał... Po obiedzie i odpoczynku spacerek nad Wisłę połączony ze szczyptą sportu, a konkretnie szczyptą siatkówki na boisku z siatką do gry w badmintona. Ruchu było dużo. Nad rzeką niektórzy próbowali przejść suchą stopą na drugi brzeg, ale skończyło się to w większości przypadków niepowodzeniem. Po podsuszeniu się i szybkich zakupkach powrót do ośrodka, bo zegar cały czas tykał i – co gorsza - jeszcze bardziej nieubłaganie… Po wieczornej Eucharystii i kolacji ostatnie przygotowania do prezentacji wykonanych zadań. Kostka brukowa policzona, tajne informacje o Ojcu Dyrektorze zdobyte, Ksiądz Proboszcz przesłuchany na okoliczność pochodzenia swoich antenatów, karykatury wychowawczyni przygotowane, mowy pochwalne na cześć o. Adama też… Więc można zaczynać! Cały wieczór minął błyskawicznie przy świetnej zabawie, a jednocześnie zdrowej rywalizacji. W efekcie został wyłoniony zwycięski zespół, który we wszystkich drużynowych konkursach przez cały wyjazd zdobył największą liczbę punktów. Zwycięska drużyna to „Biali” w składzie: Patrycja, Marta B., Agata, Paweł i Jakub. Po modlitwie wieczornej pobieżna kąpiel (dokładniejsza będzie już jutro w domach) i ostatnia noc w Ustroniu na wyjeździe integracyjnym… ZDJĘCIA Z DNIA PIĄTEGO - TUTAJ.

Dzień Szósty – tak, to już ostatni dzień wyjazdu integracyjnego. Tym bardziej więc trzeba było się wysilić, by nie uronić ani minuty. Pobudka, modlitwa, śniadanie, zajęcia formacyjne, próba generalna akademii na rozpoczęcie roku szkolnego, obiad, pakowanie, sprzątanie i wyjazd – te słowa streszczają ostatnich kilka godzin w Ustroniu. A później tylko krótka podróż i witajcie Katowice! Do zobaczenia 3 września! KILKA ZDJĘĆ Z DNIA SZÓSTEGO – TUTAJ.